Szukaj
  • Sławek Stawarczyk

Bogaty klient, biedny klient czemu tkwimy w niskich cenach.

Ktoś

kto raz spróbował pracy z luksusowym klientem, ponoć już nigdy nie wróci do pracy z popularnymi produktami.


Wiele osób marzy o tym, żeby pracować z drogimi, luksusowymi markami. Oczywiste jest, że jako produkty wysoko marżowe, dają one zazwyczaj pokaźne zyski, przy stosunkowo niewielkim dodatkowym wkładzie. A poza tym, odrobina tego blichtru, spadnie również na tego, kto go oferuje.

Zreszta zwyczajnie, tak po ludzku, kto by nie wolał pracować w luksusowym wnętrzu? Któż nie wybierze wyższego standardu?

No i jeszcze jeden drobiazg, czy słyszałeś o wyprzedażach rocznika w Rolls Royce? A może posezonowej wyprzedaży u Luis Vitton?

No dobrze, a trafiła się może oferta na Grouponie do na prawdę luksusowego salonu piękności, czy wyjątkowej klasy restauracji?

No właśnie.


Wciąż jednak sen z oczy spędza stres, bo, jak tego klienta zdobyć, mówią, wymagający, kapryśny, trudny... No i gdzie on w ogóle jest, ten ów zamożny klient.


Ale zacznijmy od początki. Idąc tym tropem, warto najpierw zastanowić się, czy rzeczywiście, jest tam kasa. Łatwo to przeanalizować na poniższych przykładach:


Kupując mieszkanie w dobrej lokalizacji, wydajesz konkretną kwotę pieniędzy, która daje konkretne wyniki finansowe, w postaci czynszu. Co jednak dzieje się, kiedy doposażyła mieszkanie do wyższego standardu?

Koszt takiej operacji rzadko przekracza 10% wartości mieszkania. Opieram się tu na kalkulacji, minimum wydatku 200 000 zł, co nie jest dużo.

Doposażając mieszkanie za 20 000, jesteśmy w stanie wiele z tym budżetem zdziałać. Nieoceniona jest w małym mieszkaniu suszarka w pralce, mała objętość samej pralki, większy, lepszej jakości telewizor, oryginalne meble i dodatki, czy takie drobiazgi jak dobrej klasy ekspres do kawy, zmywarka, czy lodóweczka do wina, albo lodówka z kostkarka do lodu.

Niby niewielkie rzeczy. Gwałtownie jednak przesuwają nasze mieszkanie wyżej w klasyfikacji. Nie wiem, dlaczego tak mało osób to robi, pozostawiając mieszkania niedoinwestowanych, ale właśnie przez to, jest to niewielka nisza, wciąż jednak zaniedbana, z deficytowa ilością ofert.

Łatwiej znacznie wiec wynająć takie mieszkanie. Stosunkowo łatwo dostać za ten lokal więcej niż bazowa cena o 15-20%.

Jak łatwo zauważyć wydajność kapitału znacznie wzrasta, bo inwestując około 10% możemy podnieść zyskowność o nawet dwukrotnie większa kwotę.

Co ważne również, dużo mniejsze jest prawdopodobieństwo niewypłacalności takiego klienta.


Podobna sytuacja będzie na przykład z salonem fryzjerskim.

Nie oszukujmy się: wymagania i standard usługi wykonywanej dla nisko budżetowego klienta niewiele różni się od tego, za gruby hajs.

Tak, może to dziwić, ale przez demokratyzację internetową usług, znaczna większość klientek czerpie inspiracje z tych samych wzorców i ma podobne oczekiwania.

Różnica między bogatą, a biedna klientelą, to standard obsługi, jakość wnętrz i... oni sami.

Droższe miejsce, oferuje im porównywalny poziom wnętrz, do jakiego przywykli.

Nie ma również problemu z lepszej jakości produktami, które są również oczekiwane. Wysokiej klasy kosmetyki, szampan, czy kawa z prawdziwego ekspresu, to drobiazgi, które zmieniają rzeczywistość. Ale to, co jest największa tajemnicą tego typu miejsc, to fakt, że wchodząc tu, przebywa się wśród elity. Niby nic, a jednak.

Najzabawniejsze jest, że ta klientka, której nie stać na systematyczne odwiedzanie salonu, czasami rezygnuje z wizyty, eksperymentując w domu, albo idąc do przypadkowego, czytaj niekoniecznie wysokiej klasy specjalisty.

W efekcie, przynosząc więcej pracy, bo taka głowa z historią różnorodnych zdarzeń kolorystyczno sprzyżelniczych, to więcej wiedzy, pracy i czasu, ale czy pieniędzy?


Podsumowując, łatwo podwoić oczekiwana cenę za usługę. Koszty utrzymania salonu brzydkiego i eleganckiego, są takie same. Istnieje bariera kwoty wejściowej. Naturalnym efektem stworzonego salonu, jest jego atmosfera i klientela, stanowiąca o unikalności miejsca.

Nietrudno się wiec domyślić, że inwestycja, poniesiona na początku, stosunkowo szybko się zwraca. Koszt wykonania usługi, nie różni się aż tak, jak finalna cena dla klienta. Płaci on więc za fachowa obsługę, spełnienie oczekiwań, czym nie różni się od większości klientów. Pokrywa on również koszt zakupionych sprzętów i selekcji, jakiej dokonuje cena usług w drzwiach.


Sprowadzając się lata temu do nowego miasta, czułem się anonimowy. W głowie miałem obraz siebie, człowieka z przeciętnego domu inteligenckiego. Zakładałem więc, że nie mam wygórowanych oczekiwań, jeśli chodzi o miejsca rekreacji. Wiedząc, ze jestem „normalnym” gościem, zapisałem się do najbliższej lokalizacyjne siłowni osiedlowej.

Pracowałem, jako menadżer w dużej sieci sklepów.


Pomijając standard higieniczne estetyczny samego miejsca, to, co zaskoczyło mnie najbardziej to klientela.

Już w pierwszym tygodniu pracy, podszedł do mnie ochroniarz z jednego ze sklepów, witając się, jak ze starym znajomym. On też chodził do tej samej siłowni.

Poczułem, jak bardzo stawia mnie to w niekomfortowej sytuacji, utrudniając zachowanie wymaganego w pracy dystansu.


Pognałem na najdroższą siłownię w mieście. Cena nie powalała, było to jakieś dwu krotnie więcej, niż w pierwszym wybranym przeze mnie miejscu. Do jednak znacznie utrudniało dostęp do niego, to konieczność opłacenia karnetu, za rok, z góry.


Oczywiście, że było mniej tłoczno, oczywiście że było dużo przyjemniej, a maszyny nie były uszkodzone i zużyte.

To, co jednak najbardziej doceniłem w nowym miejscu, miało dopiero nadejść.

Zarządzając moją karierą, zacząłem rozważać zmianę. Dokonała się ona szybciej i dużo swobodniej, niż się spodziewałem, bo nowe stanowisko pracy objąłem, po rekrutacji przeprowadzonej na saunie.

Rozmawiając z przypadkowym gościem, w zupełnie łagodny sposób, padłem ofiarą jego niecnego planu dyskretnego wypytania mnie, a potem w efekcie i zatrudnienia u siebie w firmie. Ot, odpowiedni czas i miejsce.

Czy zwróciła mi się inwestycja w droższe miejsce?

Zobaczyłem kawał świata, wyremontowałem spore mieszkanie i miałem jakiś czas, fascynującą pracę, czy to mało, nie tylko mnie oceniać.


Te przykłady wskazują, że tworząc sprzyjający zamożnym ludziom klimat, a następnie korzystając z niego, można pozyskać bogatych klientów. Wbrew pozorom i powszechnym opiniom, to ludzie, którzy czują, myślą i oczekują tego samego co każdy człowiek. Nie chcąc przy okazji tracić na jakości krzesła na którym siedzą, czy smaku kawy, pomijanej w trakcie procesu zakupu.


Jest to dobry przykład, pokazujący, co to znaczy, stanąć po stronie klienta, dostosować się do niego i choć na chwile znaleźć się w jego butach.

Usługi dla bogatych, kluby zamknięte, czy oferta handlowa, że tylko przytoczę pierwsze z brzegu przykłady, wciąż pozostawiają duże pole do popisu. Zdobyć ten kawałek rynku jest dużo łatwiej, niż myślisz. Wysoka kwota wejścia na niego, przez konieczność zainwestowania w wyższy standard, znacznie ogranicza również podaż konkurencji.

Mamy więc do czynienia z rynkiem chłonnym, bezpiecznym i stabilnym.

Podczas gdy stawiając drogie sofy i wieszając kryształowe żyrandole tworzymy barierę przepływu społecznego klas, internet jest wciąż tak demokratyczny, że z łatwością możemy korzystać z jego zasobów, wyławiając grube ryby do naszego stawu.

114 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie