Szukaj
  • Sławek Stawarczyk

Fenomen Londynu, skąd przy tych cenach tylu turystów?

Londyn brzmi dumnie.

Kiedy mówię, że tu mieszkam, wszyscy rozpływają się jak m&msy w mikrofali.

Oczywiście, bezrefleksyjnie, wydaje się, że tak było zawsze i po prostu tak jest i kropka. Bo warto, bo to w ogóle super miejsce jest, ten Londyn.


Czy nie tego pragniesz dla swojej firmy? Czy nie tego chcesz dla siebie?

Ja cudownie byłoby słyszeć, że twoja firma jest po prostu cool i to nie podlega żadnej dyskusji? Po prostu jest! Kropka.


Warto więc zastanowić się jaką drogę odbyła stolica Wielkiej Brytanii, zyskując swój fejm.


Niewątpliwie, agencja promocyjna, tak! Burmistrz Londynu, w latach dziewięćdziesiątych zatrudnił agencję promocyjną, w celu zbudowania siły marki Londyn.


Zaczęto od mocnych stron:


Monarchia, która nie lubi królów, a szczególnie księżniczek i książąt. Budowanie legendy wokół tego, to z pewnością uderzenie w dobry punkt.


Największe miasto w Europie, fałsz powtarzany w gebelsowskim stylu, staje się faktem. To Moskwa i w pewnym sensie Istanbuł są tymi największymi, ale nie w ogólnej świadomości.


Zaczęto tez inwestować w miękkie, wydawałoby się wręcz słabe branże:

Sztukę, sport, modę...


Któż o zdrowych zmysłach pomyślał by poważnie o inwestowaniu w te trzy sprawy.


A jednak to w Londynie odbyła się olimpiada. To Londyn gości największe i najznamienitsze obsady artystów, w operach, teatrach, salach koncertowych.


Nie pomijam sztuk wizualnych. Tego jest na prawdę pełno. No i ten styl ekspozycji. Z galerii nie chce się wychodzić, bo można w nich i zjeść i się napić i siedzieć do woli, bez wścibskich oczu pilnowaczy i żenujących, śmierdzących naftalina, kapci na nogach.


Ogólny luz i swoboda, parki pełne piknikujących w słoneczne dni, Kwe Gardens, najpiękniejsze ogrody Europy.


Ale zaraz, zaraz, przejdźmy do rdzenia.

Londyn to rzędy szeregowych, piernikowych domków, jakże charakterystycznych dla Wielkiej Brytanii.

Czy to ważne, że w środku dykta zbutwiała w 1974?

Że nie ma nawet wylanych fundamentów i często panele kładzione są wprost na folii położonej na gruncie?


Do finansowego City of London codziennie wjeżdża i wyjeżdża ponad półtora miliona ludzi, czyli cała Warszawa.

Tu się też zaczyna tajemnica Londynu. Kiedy przyjrzysz się konstrukcji komunikacji, kiedy spojrzysz na proporcje wydanych pieniędzy, bardzo łatwo zidentyfikujemy dzielnice bogatych i biednych.

Z łatwością można rozpoznać, gdzie mieszka owe dwa miliony wybrańców, a gdzie ich służba.

Do Londynu, zwabieni jego marketingiem, ściagają najlepsi z całego świata. Dlatego łatwo zostać potrąconym na ulicy, czy zepchniętym z wąskiego chodnika wprost pod koła legendarnej angielskiej taksy. Tu wprost buzuje od testosteronu i adrenaliny. Na chodnikach nie ma kelnerów i sprzątaczek. To są przyszli piosenkarze, biznesmeni i aktorzy, tylko potrzebują czasu.

Ludzie na chodnikach są sfrustrowani i wściekli, bo cześć z nich właśnie wali w szklany sufit warstw społecznych, a lwia ich cześć, już sobie od tego walenia połamała palce.


Nie znajdziesz tu wygranych.

Nie zachwycisz się wysokiej klasy budynkami, w modnych postrobotniczych dzielnicach.

Nie poczujesz tu zapachu domowej kuchni, znajdując wszędzie reklamy jedzenia na wynos.


Jeśli ktoś się uśmiecha rozmarzony, to z pewnością turysta i to zanim zapłacił rachunek w restauracji, muzeum, czy hotelu.

Potem? Mina jak wszędzie.


Trzeba mieć wiec powód, żeby tu mieć siedzibę, czy mieszkać.

Siła Londynu to jego marketing, blichtr na zewnątrz i twarde warunki pobytowe w rzeczywistości.


Jeśli można było z robotniczego, brzydkiego w gruncie rzeczy miasta, położonego na żółta od błota rzeka, z dziadowska pogoda i koszmarnie wysokimi cenami zrobić największa atrakcje świata, to i można z ciebie i twojej firmy. Wiec nie zwlekaj i do roboty.


Znajdź swoje mocne strony, wymyśl te, które nie wymagają wielkiego wysiłku, a dają rozgłos i skup się odsuń kompleksy w kąt. Londynowi się udało sprzedać tłum na mokrych wąskich żądło remontowanych chodnikach, to i tobie się uda. Przecież masz taki dobry produkt.


66 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie