Szukaj
  • Sławek Stawarczyk

Nisza na rynku na przykładzie case study Dimasha Kudaibergena

Znasz gościa z tytułowego akapitu?

Słyszałeś kiedyś o Dimashu?

No właśnie.


To chłopiec o wybitnej skali głosu, sześciu oktaw. Może więc śpiewać, jak francuski zbok z filmów, w których nie wiadomo o co chodzi, ale w kluczowej scenie mówi

- Come to daddy, - tak, że ała,

albo też wydaje przeurocze dźwięki, jak całkiem zadowolona z siebie świnka morska po stosunku z partnerem, co o ile dobrze pamiętam zdarza im się świnkom co trzy dni.


Dimash pochodzi z Kazachstanu. Jest więc zawieszony gdzieś między chińskim a rosyjskim rynkiem.

Zapełnia stadion Wembley w 8 minut sprzedaży biletów. Wiem, bo byłem akurat kupić buty w outlecie obok i widziałem na zegarze zawieszonym na stadionie.

Mógł oczywiście zawojować kazachskie listy przebojów i na tym poprzestać. W końcu pewnie nie jednemu by to wystarczyło, taki Karel Gott, miał właśnie w Czechach podobne ilościowo audytorium i co, sądząc po tym jak wyglądał w peruce, to był całkiem zadowolony z siebie.


Dimash też mógł być.


Trafił zapewne w łapska jakiegoś pazernego managera, który postanowił zafundować mu skalowanie kariery.


Czemu bowiem poprzestać na kilkunastu milionach, z takim talentem?!


No i...


Spróbowali kariery międzynarodowej. Wystawili Dimasha w konkursach różnej maści na całym świecie. Skończyło się na tym, żebdla niektórych rynków okazał się on produktem zbyt egzotycznym, mimo wszystko.

O próżności zachodniego świata i wszech obecnego selfbrendzlingu, w tym słowie chodzi o echa ponglish, nie mamy wiec do czynienia z literówką, Dimash nie miał szans i przegrał ze swoim pochodzeniem i wystarczająca niszą i...

Zbyt ciasnym umysłem managera.

Wyraźne błędy, które popełnia on kreując swoją karierę, wskazują, na krótkowzroczność osoby zarządzającej jego karierą.

Wydawać by się mogło.


Nie do końca jest to prawda.


Tenor altowy, czyli wyjątkowo wysoki głos męski, ma krótki termin przydatności i około 27-28 roku życia skala mu znacznie się obniża, tak, ze w połowie lat trzydziestych dysponenta, zanika prawie całkowicie, pozostawiając po sobie jedynie zapisy cyfrowe.


Wiedząc to, że po prostu nie ma czasu i przy braku spójnego rynku, jak to ma miejsce na przykład w przypadku piłkarzy, żeby wykorzystać w pełni potencjał Dimasha, zdecydowano się na niszowanie produktu.


Okazuje się więc, że wybitny głos, który zachwyci każdego, KAŻDEGO, na świecie, może również zostać przeznaczony jednanie do zarabiania dla konkretnej niszy.

Nie ze względów potencjału, ale... terminu ważności i logistyki.


Cóż. Straciliśmy szansę na posiadanie Kudaibergena w mainstrimie.


Maja go Ruscy i Chińczycy, No jeszcze wszyscy pomiędzy.


Co chcę przez to powiedzieć?


Cóż. Wybór niszy jest w pewnym sensie nieunikniony.

Gdyby zdecydowano się na promocję Dimasha na skale światową, ryzykowane by rozbicie sobie ryja o aroganckie przekonanie ludzi białych świata zachodniego, o przelepszości wszystkiego, do postała na Zachodzie.

Oznacza to mniej więcej segmentację, dowodzącą, że produkty z Europy Zachodniej i USA, są lepsze już przez swoje pochodzenie, jak trzydziestoletni mieszkaniec Romford w Essex w Wielkiej Brytanii.

Nie wiem, czemu, ale tak.


Uznano więc, że jeśli te drzwi są zamknięte, a przynajmniej trzeba się do nich dobijać za długo, to znaczy, że głos Dimasha w sam raz zwiędnie i dopuszczenie go do rynków zachodnich będzie jak przyznanie pośmiertne obywatelstwa bojownikom o wolność Tybetu.


Korzystaj więc z doświadczeń innych. Warto więc dobrze zastanowić się, czy rzeczywiście, mój produkt jest dla wszystkich.

Stare porzekadło mówi, że jeśli coś jest dla każdego, to jest dla nikogo. Osobiście nie znam ani pierwszego, ani drugiego z tych konsumentów.


Umówmy się, jeśli będziemy wciskać francuzom pierogi, okażemy się aroganckimi ignorantami, podczas gdy w Chinach docenią je, szczególnie ruskie, które podobno pochodzą tak na prawdę z okolic Szanghaju.


Czym jest więc oferowanie towaru wszystkim? Reklamowanie się ulotkami na najbardziej ruchliwej ulicy i reklamie w telewizji najlepiej z dubbingiem mówiącym w innym tempie niż ruszają się usta aktorów? Czym jest propozycja zakupu naszego towaru, choćby najlepszego, wszystkim, jak nie idiotyczna megalomanią?


Umówmy się, czemu boisz się niszy?

Bo cię to określi?

No dobrze, No i dobrze!


Dimash, odpuścił sobie Europę i USA, czyli 800 milionów ludzi.

Trzysta milionów czy coś tam koło tego, plus minus sto milionów, Rosji i ponad miliard Chińczyków, mnie jako nisza zadowalało by w zupełności.


Czasem główny nurt nie jest wcale najsilniejszym.


Trzeba mieć nosa, szacunek i respekt do rzeczywistości.

Lepiej najlepszy choćby jogurt sprzedać sąsiadom, niż wysyłać zgniły przez długość transportu do Białego Domu.


Sprofiluj się więc i nie bój powiedzieć kim jesteś i dla kogo.

Zaciekawiła cię postać Kudaibergena?

Zamieszczam Ci link do jego pierwszego publicznego występu. Zwróć uwagę na miny jego konkurentów w tym konkursie, by stwierdzić, jak działa na nią dobry, innowacyjny i wyjątkowy produkt, do tego dobrze podany.


https://www.youtube.com/watch?v=JEz1qGS0T1Q&feature=share


1 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie